Florian Wirtz (z lewej) z Niemiec kontroluje piłkę podczas meczu Grupy E przeciwko Ekwadorowi w New Jersey. (EPA Images pic)
EAST RUTHERFORD: Trener Niemiec Julian Nagelsmann przyznał, że jego drużyna, która już wcześniej awansowała do 1/32 finału mistrzostw świata, popełniła „taktyczne samobójstwo", po tym jak Ekwador odwrócił losy meczu i pokonał Niemców 2:1 w czwartek.
Leroy Sane zapewnił zwycięzcom Grupy E, Niemcom, doskonały start, trafiając do siatki po dwóch minutach, ale Nilson Angulo wyrównał siedem minut później.
Ekwador walczył o miejsce w fazie pucharowej, był głodniejszy zwycięstwa, a Gonzalo Plata strzelił bezcennego gola na wagę zwycięstwa w 77. minucie w New Jersey, co dało im trzecie miejsce – wystarczające do awansu do kolejnej rundy.
„Świetnie zaczęliśmy" – powiedział Nagelsmann. „Niestety, tuż po zdobyciu gola zaczęliśmy popełniać taktyczne samobójstwo naszym ustawieniem. To utrudnia grę.
„Ekwador miał o co walczyć i to było widać – grali z pełnym zaangażowaniem. Ale nie mogę też powiedzieć, że którykolwiek z moich zawodników nie dał z siebie wszystkiego. To byłoby zbyt uproszczone."
Nagelsmann powiedział, że wolałby nie wchodzić w kolejną fazę po porażce – Niemcy zagrają w 1/32 finału z drużyną, która zajęła trzecie miejsce w swojej grupie, w poniedziałek.
„Porażka nigdy nie jest dobra, nawet w meczu, w którym nie można stracić pierwszego miejsca" – stwierdził trener.
„Wyciągniemy wnioski i idziemy dalej. Musimy się na tym uczyć i poprawiać, ale musimy też patrzeć do przodu.
„Wygraliśmy wiele meczów, przegraliśmy jeden, a w poniedziałek ważne jest, żeby dobrze zacząć i dać z siebie wszystko, by przejść do kolejnej rundy."
Kapitan Niemiec Joshua Kimmich stwierdził, że było oczywiste, iż Ekwador był bardziej zdeterminowaną drużyną.
„Różnica polegała dziś na tym, że nasz rywal chciał wygrać bardziej niż my. Naprawdę to czuć było, szczególnie w drugiej połowie. Dlatego właśnie wygrali i było to w pełni zasłużone" – powiedział dziennikarzom.
Dodał, że Niemcy muszą poprawić grę defensywną w meczu 1/32 finału, bo w przeciwnym razie grozi im odpadnięcie z turnieju.
„Ciągle zapraszamy rywali z powrotem do gry naszymi stratami piłki, a to tylko ich wzmacnia" – powiedział Kimmich.
„Na szczęście nic się jeszcze nie stało. Ale nie możemy sobie pozwolić na kolejną porażkę – to jasne. Nie możemy tracić jednego czy dwóch goli w każdym meczu.
„Musimy zminimalizować liczbę strat piłki, wtedy możemy pokonać każdego."


