W czwartek Pentagon został zamknięty i częściowo ewakuowany po tym, jak alarm o niebezpiecznych materiałach wywołał pełną reakcję kryzysową – maski gazowe, zespoły hazmat, całe oprzyrządowanie. Wiele pięter i korytarzy zostało zamkniętych, inne ewakuowano, zanim źródła potwierdziły CNN, że był to fałszywy alarm.
Oficerowie w kombinezonach chemicznych przemierzali korytarze, chroniąc budynek przed niczym.

Jakże trafne. Bo Pete Hegseth od chwili, gdy przekroczył progi Pentagonu, nieustannie wszczyna fałszywe alarmy.
Hegseth został zaprzysiężony 25 stycznia 2025 roku jako 29. sekretarz obrony, po tym jak Senat zremisował 50-50, a wiceprezydent JD Vance oddał decydujący głos. Wszyscy wiedzieli, że będzie katastrofą – metaforycznym zagrożeniem, które sieje spustoszenie w obronie naszego kraju.
Dlatego tak ciasne zatwierdzenie było ostrzeżeniem. To, co nastąpiło, to systematyczna ewakuacja doświadczenia, godności i wszelkich pozorów powagi.
Zaczął od ludzi. W lutym 2025 roku Hegseth zwolnił admirał Lisę Franchetti, pierwszą kobietę na stanowisku szefa operacji morskich, i zarekomendował usunięcie generała Charlesa „CQ" Browna, drugiego Afroamerykanina na stanowisku Przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, za jego zaangażowanie w różnorodność, równość i inkluzję.
Ta decyzja sprawiła, że w najwyższych szeregach wojskowego przywództwa nie pozostała żadna kobieta. Na tym się nie skończyło. Hegseth interweniował, aby zablokować awanse czterech oficerów armii – dwóch Czarnych mężczyzn i dwóch żołnierek – którzy byli na drodze do zostania generałami jednej gwiazdki.
Interwencja sekretarza obrony była wysoce niezwykła. Owszem, to było rasistowskie i mizoginiczne posunięcie sekretarza obrony.
I zrobił to ponownie w zeszłym tygodniu, osobiście interweniując, aby usunąć z wojskowych list awansowych licznych wysoko odznaczonych Czarnych i kobiet-żołnierzy Marynarki Wojennej, uniemożliwiając im awans na generała lub admirała jednej gwiazdki.
Wzorzec jest niemożliwy do zignorowania: jedynymi generałami mile widzianymi w Pentagonie Pete'a Hegsetha są biali, heteroseksualni mężczyźni. Wszyscy inni zostają ewakuowani.
Potem przyszedł język. Zastąpił dyplomatyczne i pokojowe przekazy grubiańskim, macho i wojowniczym gadulstwem. Jego bicie się w pierś (nie mylić z wyciskaniem sztangi), słownictwo przesiąknięte testosteronem, jakby mężczyzna ten przesłuchiwał się do trzeciorzędnego filmu wojennego, a nie dowodził najpotężniejszą armią świata.
Jego śmieciowy język mełł o „etosie wojownika", „śmiercionośności", „unicestwieniu", „wyzwoleniu przytłaczającej i karzącej przemocy".
Zastąpił silne i odważne przywództwo niepewnym i wątpliwym biciem się w pierś. W najbardziej żenującym momencie w nowoczesnej historii Pentagonu Hegseth wezwał 800 generałów i admirałów z całego świata do bazy Korpusu Piechoty Morskiej Quantico 30 września 2025 roku na bezprecedensowe i zbędne zgromadzenie, podczas którego skarcił ich jak prostacki, szalony trener futbolu.
Chodząc tam i z powrotem przed ogromną amerykańską flagą, Hegseth oświadczył, że „całkowicie niedopuszczalne jest widok grubych generałów i admirałów" w Pentagonie. Uderzał w „facetów w sukienkach", „kult zmian klimatycznych" i „grubych" żołnierzy, wygłaszając długą listę pretensji z wojen kulturowych przed zgromadzonymi oficerami.
Mężczyźni i kobiety, którzy służyli w strefach combat na całym globie, którzy dowodzili siłami, chowali kolegów i dźwigali prawdziwy ciężar wojny, siedzieli i słuchali, jak niskiej rangi, zapalny były prezenter Fox News mówi im, że są zbyt grubi.
Jego śmieciowy język znowu mełł, chwaląc się planem „zastraszania, demoralizowania, polowania i zabijania wrogów naszego kraju" oraz tym, że Ameryka nie będzie już dłużej krępowana tym, co nazwał „głupimi zasadami zaangażowania".
Hegseth mówi jak ktoś, kto ma niedobrze przykręconą śrubę, i jest tak niepewny siebie, że stara się brzmieć jak główny bohater filmu akcji, a nie jak ktoś z ogładą sekretarza obrony.
Emerytowani generałowie nazwali przemówienie „szokującym" i „obraźliwym". To nie był adres wojownika. To był segment Fox & Friends z żywą publicznością złożoną z czterogwiazdkowych generałów.
Oczywiście całe to puszenie się kulturą wojownika pochodzi od mężczyzny, który nakazał zainstalowanie studia makijażowego w Pentagonie, aby mógł odświeżyć wygląd przed wystąpieniami telewizyjnymi i potocznymi przemówieniami do generałów.
W tym procesie ewakuował pokorę z Pentagonu i zastąpił ją próżnością, arogancją i zarozumiałością.
Zamieszcza filmy, na których wyciska sztangę o wadze 136 kg, podczas gdy asekuruje go jego nastoletni syn. Regularnie uczestniczy w ćwiczeniach fizycznych razem z rozmieszczonymi żołnierzami USA i pracuje bezpośrednio z nowymi rekrutami na wojskowych stacjach werbunkowych.
Robi to nie jako gest dobrej woli, lecz żeby się popisać.
Został przyłapany na nakładaniu makijażu z własnych zapasów przed kluczowym spotkaniem wojennym z czołowymi ukraińskimi urzędnikami. Na konferencjach prasowych nosi flagę w kieszonce na piersi, myśląc, że czyni go to patriotą.
Próbuje ewakuować Departament Obrony kierowany przez pokój i zastąpić go takim, który jest obsesyjnie skupiony na wojnie.
5 września 2025 roku Trump podpisał dekret wykonawczy autoryzujący użycie tytułów „Sekretarz Wojny" i „Departament Wojny" – rebrandingu, którego praktycznie nikt poza mediami MAGA nie traktuje poważnie, a który większość światowego establishmentu wojskowego przyjęła z zakłopotaniem.
Nikt – ani sojusznicy, ani przeciwnicy, ani zawodowi urzędnicy ds. obronności – nie używa tego z poważną miną. I z pewnością nie dziennikarze, chyba że to Fox News. Hegseth, podobnie jak Trump, uważa, że zmiana nazwy czegoś sprawia, że tak właśnie jest.
Czwartkowy fałszywy alarm w Pentagonie został rozwiązany w ciągu kilku godzin. Prawdziwa ewakuacja – kompetencji, inkluzji, przyzwoitości i ogłady – trwa już 17 miesięcy i nie wykazuje żadnych oznak zatrzymania.
Budynek został krótko oczyszczony ze złego powietrza, ale cuchnący odór Hegsetha wciąż się unosi.


