Karl Rove z satysfakcją przyjął zwolnienie weterana dziennikarstwa Scotta Pelleya z programu CBS News "60 Minutes" i przypomniał o swojej długotrwałej urazie do niego.
Republikański architekt prezydentury George'a W. Busha opublikował w czwartek felieton w Wall Street Journal, w którym przypomniał incydent sprzed prawie 20 lat, który wzbudził w nim trwałą pogardę dla Pelleya. Pelley został odsunięty po 37 latach za kwestionowanie tego, co opisał jako konserwatywną ingerencję polityczną ze strony redaktora naczelnego CBS News Bari Weiss i jej podwładnych.

„Czy pan Pelley naprawdę myślał, że zachowa pracę po powiedzeniu nowym władzom, że są niekompetentni i nie mają prawa grzebać w doskonale działającej maszynie, którą on i jego koledzy stworzyli i utrzymywali?" — zastanawiał się Rove.
„Pan Pelley, podobnie jak wielu innych w elitarnych mediach, jest oderwany od rzeczywistości" — dodał.
Weteran Partii Republikańskiej przypomniał, że w lutym 2008 roku Pelley przeprowadził wywiad z prawniczką z małego miasteczka w Alabamie, Jill Simpson, która twierdziła, że Rove poprosił ją o zebranie dowodów przeciwko ówczesnemu gubernatorowi stanu Don Siegelmanowi. Dziennikarz wprost zapytał, czy Rove zlecił jej zrobienie kompromitujących zdjęć gubernatora z jednym z jego współpracowników.
„To był czysty nonsens" — napisał Rove. „Nigdy nie spotkałem pani Simpson i nigdy nie prosiłem jej ani nikogo innego o śledzenie działalności gubernatora. O ile mi wiadomo, pan Siegelman nigdy nie był wiarygodnie oskarżony o cudzołóstwo. A jednak pan Pelley, przed kamerą, wyrażał zdumienie tym rzekomym nikczemnym czynem."
Rove nadal jest wściekły na ten epizod, twierdząc, że Pelley nie miał powodu zadawać tych pytań, ponieważ żadne dowody na istnienie tego planu nigdy nie istniały.
„Gdyby pan Pelley przeprowadził należytą staranność, a ideologia lub partyjność nie wkradłyby się w jego proces decyzyjny, doszedłby do wniosku, że jej historia jest podejrzana" — napisał Rove. „Ale historia Jill Simpson była po prostu zbyt smakowita. Gdyby szczegóły były identyczne, z tą różnicą, że dotyczyłyby demokraty, a nie republikańskiego prezydenta, nie wyobrażam sobie, żeby pan Pelley jej ścigał. Jeśli jest ze sobą szczery, myślę, że by się zgodził."
Rove porównał tę sytuację do przypadku byłego prezentera CBS News Dana Rathera, który oskarżył Busha o wykorzystanie politycznych znajomości, by wstąpić do Gwardii Narodowej w 1973 roku i uniknąć wojny wietnamskiej. Rather ostatecznie podał się do dymisji za powołanie się na dokument, który okazał się fałszywy.
„Jako cel niedbałego dziennikarstwa pana Pelleya mogę z całą pewnością powiedzieć, że w CBS News i '60 Minutes' od dawna wywiera się wpływ na korzyść jednej partii politycznej — i nie są to Republikanie" — podsumował Rove.
