Wielu wybitnych ekonomistów, od Paula Krugmana i Roberta Reicha po Justina Wolfersa z Uniwersytetu Michigan, jest bardzo krytycznych wobec sposobu, w jaki prezydent Donald Trump zarządza gospodarką USA. Michael Tomasky z The New Republic również jest dość krytyczny, twierdząc, że Trump nie jest pierwszym republikańskim prezydentem, który spowodował poważne problemy gospodarcze dla Stanów Zjednoczonych.
„Czy 2026 rok będzie w końcu rokiem, w którym znaczna część Amerykanów obudzi się i zdaje sobie sprawę, że Republikanie zawsze niszczą gospodarkę?" – pisze Tomasky w The New Republic. „Wątpię. Przekonanie, że partia wielkiego biznesu musi być bardziej godna zaufania w kwestii polityki gospodarczej, wydaje się intuicyjnie słuszne większości ludzi — a Demokraci, w swoim typowym stylu, okropnie poradzili sobie z tłumaczeniem tej prawdy ludziom. Mimo to dowody stają się trudne do zignorowania, więc może jest jakąś nadzieja."
Tomasky podkreśla, że choć sposób zarządzania gospodarką przez byłego prezydenta Joe Bidena nie był idealny, to był zdecydowanie lepszy niż Trumpa.
„Donald Trump odziedziczył po Joe Bidenie gospodarkę, która być może nie działała na pełnych obrotach, ale mimo wszystko była w całkiem dobrej kondycji" – wyjaśnia Tomasky. „Realne PKB wzrosło o 2,8 procent w 2024 roku. Płace rosły w wyższym tempie, 4,8 procent. Inflacja zamknęła 2024 rok na poziomie 2,9 procent — wysoko, ale znacznie poniżej 7 procent z 2021 roku. W porównaniu z UE i Chinami gospodarka USA była, jak słynnie ujął to The Economist tuż przed wyborami, 'obiektem zazdrości świata'."
Tomasky kontynuuje: „Co zrobił Trump? To, co zwykle robi: pogarsza sytuację. Realne wzrost PKB w pierwszym kwartale tego roku wyniósł 2 procent…. Wzrost PKB w 2025 roku wyniósł 2,1 procent — znacznie mniej niż 2,9 Bidena za 2024 rok. A inflacja w Stanach Zjednoczonych wynosi obecnie 3,8 procent — znacznie powyżej liczby z 2024 roku. I teraz, jak poinformował nas w niedzielę The New York Times, osiągnęliśmy kolejny ponury kamień milowy: dług narodowy jest większy niż gospodarka."
Tomasky ubolewa, że „obecny bałagan gospodarczy" jest „praktycznie w całości dziełem Trumpa" — od „ceł" po „wojnę z Iranem".
„I tak znowu: po raz trzeci z rzędu demokratyczny prezydent przekazał republikańskiemu prezydentowi gospodarkę, która była co najmniej całkiem dobra, a w najlepszym przypadku (Bill Clinton) naprawdę świetnie prosperowała" – pisze Tomasky. „I po raz trzeci z rzędu Republikanin pogorszył sytuację. Co oznacza również, że demokratyczni prezydenci muszą sprzątać bałagany pozostawione przez swoich poprzedników z GOP."
Tomasky kontynuuje: „Przypomnijmy sobie. George H.W. Bush nadzorował kryzys kas oszczędnościowo-pożyczkowych, który wymagał masowego ratowania i recesji o podwójnym dnie…. Clinton wciąż stworzył najbardziej rozwijającą się gospodarkę ostatnich 60 lat (tak, bardziej niż Reagan) i zamienił te deficyty w nadwyżkę. Potem pojawił się George W. Bush, który obniżył podatki, rozpoczął kosztowną wojnę i ograniczył regulacje tak, że nikt nie pilnował kurnika, gdy kredytodawcy hipoteczni tworzyli bańkę mieszkaniową, która ostatecznie doprowadziła do Wielkiego Kryzysu. Potem Barack Obama musiał to wszystko posprzątać."


