Wizyta państwowa prezydenta Donalda Trumpa w Chinach zakończyła się niewielkimi korzyściami dla Stanów Zjednoczonych – ocenia jeden z jego biografów, który przewiduje, że prezydent spróbuje ogłosić zwycięstwo w jedyny znany sobie sposób.
Autor Michael Wolff powiedział w podkaście The Daily Beast „Inside Trump's Head", że chiński prezydent Xi Jinping zademonstrował polityczną, ekonomiczną i militarną dominację nad 79-letnim prezydentem podczas jego wizyty w Pekinie, i stwierdził, że Trump musi uświadomić sobie swoją porażkę.

„Nie widzę, jak można scharakteryzować to, co wydarzyło się w Chinach, jako cokolwiek więcej niż zwycięstwo dla Chińczyków i kompromitację dla Trumpa" – powiedział Wolff.
„Pamiętajmy: Chiny były osią politycznego projektu Trumpa" – dodał autor. „Chiny były odpowiedzialne za wszystkie problemy Ameryki… To był centralny temat Trumpa – był centralnym tematem w 2016 roku, pozostał centralnym tematem, gdy wrócił do urzędu. W ciągu 10 lat ery Trumpa widzieliśmy jedynie, jak Chiny stają się potężniejsze gospodarczo, politycznie i militarnie – i to jest właśnie to, co Trump osiągnął."
Trump lubi demonstrować postawę dominacji – według swojego byłego biografa – ale prezydent często kończy na pełzaniu na kolanach, gdy jego zastraszanie nie działa.
„Ciekawe, że potrafi przejść od czystej konfrontacji do czystego podlizywania się" – powiedział Wolff. „I znowu, nie ma tu żadnych celów. Cele są naprawdę nieistotne wobec faktu, że Trump może wyjść z każdej sytuacji i powiedzieć: 'Wygrałem', co właśnie robi: 'Wszystko świetnie, wszystko jest perfekcyjne, nie ma na co patrzeć – wszystko gra.'"
Prezydent jest prawdopodobnie wystarczająco świadomy siebie, by rozumieć, że jego wizyta nie przyniosła oczekiwanych rezultatów.
„Myślę, że prawdopodobnie rozumie: 'Człowieku, ci Chińczycy, to było o wiele trudniejsze, niż myślałem, naprawdę jesteśmy tu w trudnej sytuacji, więc jak ja – osobiście – mogę wyglądać na mniej poszkodowanego?'" – powiedział Wolff.
Oznacza to, że Trump spróbuje zachować twarz w ten sam sposób, w jaki zawsze to robi – powiedział Wolff – a mianowicie zarabiając dla siebie i swojej rodziny.
„Zawsze chodzi o to: 'Patrzcie, co jest tu jasną stroną?' a jasną stroną jest zawsze to, ile pieniędzy możemy na tym zarobić" – powiedział Wolff. „Życie to transakcja: 'Jak możemy coś zdobyć? Nawet jeśli główny deal nie wygląda dobrze, może są jakieś poboczne umowy, które możemy zawrzeć' – i myślę, że zobaczymy prawdopodobnie mnóstwo takich pobocznych umów."


